Wiersze Miłosne


Losowy wiersz

Ka?da kochanka jest pi?kna. Pi?kno?? bez cnoty, to cia?o bez duszy. Pi?kno?? zwierzchnia omylna. Pi?kne przy szpetnym pi?kniejsze. Pi?kno?? przeminie, cnota nie zginie. Pi?kno?ci? si? cz?owiek nie naje. Pi?kno?ci? si? nie naje, urod? kapusty nie okrasi. Wdzi?ki s?yn?, ale gin?. Poty dobra Rózia, póki m?oda buzia. Nie to pi?kne, co pi?kne, ale co si? komu podoba. Z?o?? pi?kno?ci szkodzi. Z pró?nej, cho? pi?knej miski nikt si? nie nasyci. Ogie? pali z bliska, pi?kna kobieta z daleka i z bliska. S? gusta i gusteczka, jednemu si? podoba matka, drugiemu córeczka. Poty si? cz?owiek w pi?knej rzeczy kocha, póki pi?kniejszej nie ujrzy. Kto si? nie spodoba brudno, to i czysto trudno. Gdzie jest miód, tam b?d? i pszczo?y, gdzie pi?kna dziewczyna, tam b?d? i ch?opcy. Pi?kna dama a niecnotliwa, jest dla m??czyzn co lep dla ptaków, do którego lgn?c gin?. Nie kochaj si? w pi?knej, bo ci? zwiedzie pi?knie, rzadko kiedy kocha, cho? do ?lubu kl?knie. Ruda najcnotliwsza, ale najkochliwsza. Do szcz??cia nie trzeba pi?kno?ci. Do mi?o?ci nie trzeba g?adko?ci. Ka?da potwora ma swojego adoratora. Ka?da potwora (zmora) znajdzie amatora. Zakochanemu i koza Diana. Podoba? si? jednemu m?dremu lepiej ni? dziesi?ciu g?upim. Nie dziw, ?e harde urodziwe panie, czym g?adsze drzewo, tym trudniej le?? na nie. G?adkie patrz? wysoko. Uroda bez przyjemno?ci nie przyci?gnie wielu go?ci. Uroda rzadka, rzadko bez wady. Uroda si? opatrzy, kochanie si? przeje. Urody do??, rozumu ni k?ska. Rozumu Bóg do urody nie przywi?za?. Rozumem nadstawi? urody. Moda nie pomaga, gdy uroda niedomaga. Ubra?a si? jak cudowny obraz. Gdzie moda wiar?, tam cielec bóstwem. Niech ?adny spojrzy na ?adn?, od razu si? serca zgadn?. Nie ta ?adna, co g?adka na twarzy, ale ta ?adna, co korze? zaparzy. Nie dufaj temu, co g?adko?? mi?uje, bo ten na s?abym gruncie buduje. Wódka farbowana, dziewczyna malowana to diab?a warte. Przyrodzon? g?adko?? wymy?lna ozdoba szpeci. Nierz?dnica si? z?otem upstrzy po pas. Co si? pi?knych oczu tycz?, wiedz, ze to g?ówne waby dziewicze. Pi?kne oczy zwodz?, pi?kne s?ówka mami?. ?aden magnes tak nie dzia?a, jak magnes pi?knego cia?a. Oko w mi?o?ci wodzem. Czarne oczy zdradliwe, a siwe poczciwe. Anielskie usta, a szata?skie serce. Krótkie nó?ki, dupka hnet. £adne nogi zawsze si? gdzie? ko?cz?. Najlepiej pachnie, kto niczym nie pachnie. Garnki uskipane, dziywcze usmarkane, to je jedno. Nie pomo?e bielid?o, kiedy baba straszyd?o. Myjcie si? dziewczyny, nieznacie dnia ani godziny. Nie pomo?e myd?o, ani malowid?o, ani bystra woda, kiedy z?a uroda. Jedna ma?a wada pi?kn? rzecz oszpeci. G?adko?? bez cnoty stoi za diab?a. By?a ?adna 20 kilo temu. Wci?ta w pasie jak szafa. Z ty?u liceum, z przodu muzeum. Z ty?u seminarium, z przodu antykwarium. Figura jak u lali, a nó?ki jak z bali. Z przodku miód, a z te?u smród. Pi?kne fasady, ale brzydkie zady. Strze? si? babskiego przodku, a ko?skiego zadku. Kawa nie mo?e by? nigdy za mocna, a kobieta za pi?kna. Przykryj cia?o, by dzia?a?o.

Ka?da kochanka jest pi?kna.

Pi?kno?? bez cnoty, to cia?o bez duszy.

Pi?kno?? zwierzchnia omylna.

Pi?kne przy szpetnym pi?kniejsze.

Pi?kno?? przeminie, cnota nie zginie.

Pi?kno?ci? si? cz?owiek nie naje.

Pi?kno?ci? si? nie naje, urod? kapusty nie okrasi.

Wdzi?ki s?yn?, ale gin?.

Poty dobra Rózia, póki m?oda buzia.

Nie to pi?kne, co pi?kne, ale co si? komu podoba.

Z?o?? pi?kno?ci szkodzi.

Z pró?nej, cho? pi?knej miski nikt si? nie nasyci.

Ogie? pali z bliska, pi?kna kobieta z daleka i z bliska.

S? gusta i gusteczka, jednemu si? podoba matka, drugiemu córeczka.

Poty si? cz?owiek w pi?knej rzeczy kocha, póki pi?kniejszej nie ujrzy.

Kto si? nie spodoba brudno, to i czysto trudno.

Gdzie jest miód, tam b?d? i pszczo?y, gdzie pi?kna dziewczyna, tam b?d? i ch?opcy.

Pi?kna dama a niecnotliwa, jest dla m??czyzn co lep dla ptaków, do którego lgn?c gin?.

Nie kochaj si? w pi?knej, bo ci? zwiedzie pi?knie, rzadko kiedy kocha, cho? do ?lubu kl?knie.

Ruda najcnotliwsza, ale najkochliwsza.

Do szcz??cia nie trzeba pi?kno?ci.

Do mi?o?ci nie trzeba g?adko?ci.

Ka?da potwora ma swojego adoratora.

Ka?da potwora (zmora) znajdzie amatora.

Zakochanemu i koza Diana.

Podoba? si? jednemu m?dremu lepiej ni? dziesi?ciu g?upim.

Nie dziw, ?e harde urodziwe panie, czym g?adsze drzewo, tym trudniej le?? na nie.

G?adkie patrz? wysoko.

Uroda bez przyjemno?ci nie przyci?gnie wielu go?ci.

Uroda rzadka, rzadko bez wady.

Uroda si? opatrzy, kochanie si? przeje.

Urody do??, rozumu ni k?ska.

Rozumu Bóg do urody nie przywi?za?.

Rozumem nadstawi? urody.

Moda nie pomaga, gdy uroda niedomaga.

Ubra?a si? jak cudowny obraz.

Gdzie moda wiar?, tam cielec bóstwem.

Niech ?adny spojrzy na ?adn?, od razu si? serca zgadn?.

Nie ta ?adna, co g?adka na twarzy, ale ta ?adna, co korze? zaparzy.

Nie dufaj temu, co g?adko?? mi?uje, bo ten na s?abym gruncie buduje.

Wódka farbowana, dziewczyna malowana to diab?a warte.

Przyrodzon? g?adko?? wymy?lna ozdoba szpeci.

Nierz?dnica si? z?otem upstrzy po pas.

Co si? pi?knych oczu tycz?, wiedz, ze to g?ówne waby dziewicze.

Pi?kne oczy zwodz?, pi?kne s?ówka mami?.

?aden magnes tak nie dzia?a, jak magnes pi?knego cia?a.

Oko w mi?o?ci wodzem.

Czarne oczy zdradliwe, a siwe poczciwe.

Anielskie usta, a szata?skie serce.

Krótkie nó?ki, dupka hnet.

£adne nogi zawsze si? gdzie? ko?cz?.

Najlepiej pachnie, kto niczym nie pachnie.

Garnki uskipane, dziywcze usmarkane, to je jedno.

Nie pomo?e bielid?o, kiedy baba straszyd?o.

Myjcie si? dziewczyny, nieznacie dnia ani godziny.

Nie pomo?e myd?o, ani malowid?o, ani bystra woda, kiedy z?a uroda.

Jedna ma?a wada pi?kn? rzecz oszpeci.

G?adko?? bez cnoty stoi za diab?a.

By?a ?adna 20 kilo temu.

Wci?ta w pasie jak szafa.

Z ty?u liceum, z przodu muzeum.

Z ty?u seminarium, z przodu antykwarium.

Figura jak u lali, a nó?ki jak z bali.

Z przodku miód, a z te?u smród.

Pi?kne fasady, ale brzydkie zady.

Strze? si? babskiego przodku, a ko?skiego zadku.

Kawa nie mo?e by? nigdy za mocna, a kobieta za pi?kna.

Przykryj cia?o, by dzia?a?o.


zobacz